Precision in Sound - page 4

i wnętrze, tym bardziej że wykonanie
i wykończenie dostarczonych podsta-
wek to po prostu poziom światowy.
Jakość brzmienia
Niemieckie kolumny po odbyciu długiej
podróży w temperaturach bliskich zera
potrzebowały nieco czasu, by dojść do
siebie. Najpierw dostały kilka godzin na
„złapanie” temperatury pokojowej, ale
jak się okazało, nawet już podłączone
do wzmacniacza potrzebowały jeszcze
kolejnych 2–3 godzin, zanim zaczęły grać
„pełną piersią”. Podobnie jak wspo-
mniane wcześniej podłogówki, także
i Z1 nie są kolumnami, które „rzucają na
kolana” od pierwszych taktów muzyki.
W ich brzmieniu nie ma bowiem za grosz
efekciarstwa, nic nie wychodzi przed
szereg, nic szczególnego nie przyciąga
uwagi słuchacza. Muzyka po prostu pły-
nie, a człowiek mimowolnie całkowicie się
w niej zanurza. Wcale niełatwo recenzuje
się tak grające sprzęty, bo po pierwsze
trudno jest oderwać się od muzyki i zająć
się analizą dźwięku, a po drugie opis
brzmienia można by załatwić jednym
zdaniem – kolumny Manger Z1 brzmią
bardzo naturalnie i akuratnie – tylko
tyle i aż tyle. Spróbujmy jednakże dojść
do odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak
właśnie się je odbiera? Składa się na to
wiele elementów, ale będę się upierał,
że u podstaw tak akuratnego i natural-
nego brzmienia leży niezwykła spójność
brzmienia, która wynika z zastosowania
pokrywającego większość pasma prze-
twornika Mangera, oraz brak podbarwień
płynących z obudowy kolumny. Według
danych producenta pasmo przenoszenia
kończy się dopiero na 40kHz, a więc jest
lepsze niż w przypadku wielu dedyko-
wanych tweeterów. I faktycznie, gdyż
nie udało mi się stwierdzić żadnych
słyszalnych ograniczeń wysokich tonów.
Mangery pięknie je rozbudowują, nie
ma żadnego wycofania na samej górze,
jest za to piękna, dociążona dźwięczność.
Każde uderzenie pałeczki w blachę
jest szybkie, ma odpowiednią wagę,
słychać wręcz odpowiedź, było nie było,
metalowego talerza, słychać jak pięknie
wybrzmiewa. Zwraca także uwagę
wyśmienite różnicowanie wysokich tonów
– nie ma tu żadnej jednostajności, to nie
jest ciągle takie samo granie „na jedno
kopyto”. Ciągle na przykładzie blach
perkusji oraz perkusyjnych przeszkadza-
jek (choćby na płycie Patricii Barber)
– słychać, jak mocne jest uderzenie, czy
uderzany instrument jest metalowy, czy
drewniany, czy jest cięższy czy lżejszy,
słychać wybrzmienia, ale gdy pałeczka
szybko uderza raz za razem, to każde ude-
rzenie jest nowym wydarzeniem wyraźnie
oddzielonym od poprzedniego. Wydaje
się wręcz niemożliwe, że tego typu
głośnik może stawać w szranki z wieloma
bardzo dobrymi tweeterami w zakresie
detaliczności, szybkości i znakomitego
różnicowania wysokich tonów. A to
przecież nie wszystko. W dźwięku repro-
dukowanym przez Mangera, o ile tylko
odtwarzane nagranie jest wystarczająco
dobrej jakości, jest mnóstwo powietrza,
jest otwartość, oddech, jest rewelacyjnie
kreowana przestrzeń, nie tylko ogromna,
ale i bardzo precyzyjnie poukładana.
Jedną z zaskakujących, ale jakże mile
widzianych cech tych Mangerów była
umiejętność całkowitego znikania
z pokoju. Z1, acz w przypadku monitorów
to jednak łatwiejsze, powtarzają ten
wyczyn. Dźwięk całkowicie odrywa się od
głośników, kreowane są trójwymiarowe
obrazy poszczególnych instrumentów
porozstawiane na dużej, rozbudowanej
w głąb scenie. Każdy instrument ma
swoje miejsce, ma odpowiednią wielkość,
ma ciało, którego, jak się wydaje, możemy
dotknąć. Gdy tylko zaczyna grać muzyka,
to kolumny znikają, a słuchacz zostaje
sam na sam z muzykami. Oczywiście
wiele zależy od nagrania. To te dobrze
zrealizowane, zwłaszcza nagrane na żywo,
stworzą najbardziej przekonującą iluzję
uczestnictwa w spektaklu muzycznym, ale
także w przypadku tych nieco gorszych,
namacalność i trójwymiarowość repro-
dukcji jest ponadprzeciętna.
Po głośnikach szerokopasmowych za-
wsze można się spodziewać ponadprze-
ciętnej średnicy. Mangery i w tym zakre-
sie nie zawodzą. Przypomnę, że jednym
RECENZJA
MANGER MSS Z1
KOLUMNY PODSTAWKOWE
HOME CINEMA
|
HI-FI CHOICE
69
1,2,3 5
Powered by FlippingBook